Sisi gremlinek

Taka to ma szczęście. Niedostępna ale piękna, więc telefony się urywały. Ostatecznie dziewczyna pojechała do swojego nowego opiekuna do Łodzi. Być może nigdy nie będzie z niej typowego „nakolankowca”, ale czy to ważne? Na pewno będzie cieszyć oczy swoją zjawiskową urodą. W nowym domu do towarzystwa ma druga kotkę, która łagodnym usposobieniem nadrabia za obie 🙂

Ostatnia sesja w domu tymczasowym 🙂

Reklamy

Szylkretowe szaleństwo

Nie wiadomo, kto był bardziej przebiegły, czy to małe szylkretowe cudo, czy ja. Stawiam na szkraba. Kusiła swoim pięknym umaszczeniem przechadzając się z gracją w okolicach moich stałych ścieżek. Nie mogłam się oprzeć. Zapolowałam. I co? I wzbogaciłam się… o PIĘĆ nieufnych maluchów i ich dziką matkę do sterylizacji. I jak to zazwyczaj bywa oprócz upatrzonej przeze mnie dziewczyny, żadne z jej rodzeństwa nie było już szylkretowe 🙂

Moja próżność została ukarana w dwójnasób. Okazało się bowiem, że mała szylkretka – to dzik nad dzikami. Nie polubiłyśmy się. Z resztą rodzeństwa powoli się dogaduję, a ona… ona ma mnie w nosie. Tak mi się odwdzięczyła, za to, że wyciągnęłam ją w dwudziestostopniowy mróz z blokowej piwnicy :/


Odrobaczanie aferzystki w rękawicach ochronnych…

Czas zapolować!

Ringo zabrał zabawki i pojechał w siną dal 🙂 Każdy w końcu odjeżdża… A my zostajemy w nadziei, że dane nam będzie chwilkę odpocząć…

No oczywiście, że kłamstwo! 🙂 Już się rozglądam i kombinuję. W drodze do osiedlowego marketu, w którym robimy zakupy, od kilku dni napotykam na małe cudeńko przemykające z piwnicznego okienka do sterty piasku i z powrotem. Dobrze wychowana dama swoje potrzeby załatwia poza miejscem zamieszkania. Czarna z rudymi maźnięciami (zwane tudzież szylkretowym umaszczeniem), okrąglutka, mała dziewczynka, całkowicie ignorująca ludzkich przechodniów, na próby nawet najdelikatniejszego „kici kici” znika błyskawicznie w czeluściach piwnicznego okna. Coś mi się jednak zdaje, że jestem bardziej przebiegła od niej…

Zbieram sprzęt i obmyślam plan. Czas zapolować!