Profil Przeklętego Mikołaja

Powierzchowność może być myląca – elegancki pan i szykowna pani, okulary od Prady i niezwykle grzeczny chłopczyk lat sześć. Na pierwszy rzut oka ich fizyczność, ogłada i elokwencja w rozmowie idą w parze ze zdrowym rozsądkiem. Na pierwszy rzut oka jedynie…

– Nasza bratanica uwielbia zwierzęta. Najbardziej kocha konie i koty. Chcemy jej zrobić niespodziankę, o jakiej marzyła od dawna. Koń odpada. Ona mieszka z rodzicami w niewielkim mieszkaniu w bloku, ale kot będzie idealny. Czy wie? Nie, skąd! Cóż to by była za niespodzianka! Żadna! Nie wie absolutnie nic. Ale będzie zaskoczenie. Nie sądzi pani? Cała rodzina będzie pod wrażeniem, gdy zamiast standardowo zamówionej kolejnej lali, wyjmiemy z transportera słodkiego kiciusia. Jestem specjalistką przez duże „S” od niespodzianek. Efekt murowany! – z wymalowaną dumą na mocno wypudrowanym licu zakończyła swoją perorę.

I bet you are… Dobrze, że śladowe ilości zdrowego rozsądku pozwoliły jej wykluczyć z niespodzianki konia. Efekt byłby rzeczywiście murowany. Efekt WOW. Czy ja to muszę koniecznie komentować? Czy to co roku trzeba komentować?  Powtarzać jak mantrę? Zwierzę nie jest rzeczą! Człowieku myśl, qrwa!

W pionie czy w poziomie?

Niedawno dowiedziałam się o pewnej kociej klasyfikacji, według której koty dzielimy na tzw. pionowe i poziome. Mając wiedzę na temat tego, do której grupy należy nasz kot, możemy efektywniej zaplanować domową przestrzeń i tym samym zapobiec wielu zniszczeniom mienia wynikającym z kociej natury, nie jak niektórzy sądzą, perfidnej złośliwości.

Koty pionowe drapią fotele, otomany, futryny i inne powierzchnie nachylone pod kątem (plus minus) 90 stopni do podłogi. Koty poziome preferują siedziska, dywany, chodniki, tudzież drewniane podłogi. Od tego, do której kategorii zaliczamy naszego kota, uzależniony jest wybór drapaka. Słupek czy mata? Oto jest pytanie! 

Pionowa Amelka :)

Pionowa Amelka 🙂

Rydzyk demonstrujący "kota pionowego"

Rydzyk demonstrujący „kota pionowego”

Niestety, koty tak łatwo nie poddają się kategoryzacji. 😉 

PO PIERWSZE
Istnieje typ mix, który w zależności od różnorodnych czynników zewnętrznych i wewnętrznych preferuje obcowanie ze wszystkimi drapakami niezależnie od ich kąta nachylenia do podłoża.

Rolex Mix (tu w poziomie)

Rolex Mix (tu w poziomie)

PO DRUGIE
Często mamy do czynienia z typem anty, który jest zwolennikiem drapania wszystkiego, byleby tylko nie było drapakiem. Przypadki dokuczliwe, aczkolwiek stosunkowo rzadko w przyrodzie spotykane.   

I PO TRZECIE
Są jeszcze rodziny „wielokotne” (DT się również zaliczają do tej kategorii), w których mamy do czynienia ze wszystkimi istniejącym w naturze typami. Te ostatnie muszą być w posiadaniu wszelakich w swej formie drapaków, mat sizalowych i zabawek oraz w nieposiadaniu mebli delikatnych, drogich, tureckich dywanów, samozaczepiających się o pazury firan i wielu innych przedmiotów zupełnie (jak się z czasem okazuje) do życia zbędnych.

Warsaw Tattoo Convention

Od dawna noszę się z zamiarem, by swą kocią pasję zamanifestować w postaci tatuażu. Temat długo nie mógł doczekać się realizacji, bo zależy mi też na tym, by wizualna strona tej manifestacji była jak najlepszej jakości. Gdy nadarzyła się okazja wyjazdu na konwent tatuażu, nie mogłam sobie odmówić. W jednym miejscu zgromadzili się wybitni artyści z Polski i z zagranicy. Uznałam, że z tak zacnego grona na pewno wybiorę tę perełkę, której pozwolę zostawić trwały ślad na mym przedramieniu. Znalazłam! Znalazłam nawet kilka, a jednej z nich powierzyłam realizacje mojego marzenia. Termin ustalony, dość odległy niestety, ale poczekam… wytrzymam. 🙂

Gimbaza, czyli Florki

Przyszły na moment i zasiedziały się kilka miesięcy.

To jedne z tych kotów, u których mogłam zaobserwować całkowitą metamorfozę w każdym aspekcie ich kociego jestestwa. To również jedne z tych kotów, które zostają naznaczone piętnem miejsca, w którym je znaleziono. I to także te koty, które swą wdzięczność, za uratowanie im skóry okazują w bardzo nietypowy (często kłopotliwy) sposób.

Florki zostały odłowione na terenie piotrkowskiej Straży Pożarnej. Ich matkę znaleziono martwą, a one z gilem do pasa, wrzodami i strachem w oczach wypatrywały czegoś do jedzenia. Cała interwencja łącznie z pomyłkami „płciowymi” została opisana na stronie Miasta Kotów, ale ja nie o tym… ja o przemianie, wdzięczności i magii kocich imion. 

METAMORFOZA

Ich pierwsza wizyta w klinice weterynaryjnej przeraziła nawet wytrawnych lekarzy, którzy, gdy tylko zobaczyli oznaki agresji i szaleństwa w oczach przy wykonywaniu podstawowych zabiegów nie wróżyli nic dobrego. Było i prychanie, i syczenie i żył wydrapywanie… nawet bieganie po suficie. – Pani Dagmaro, leczymy i wypuszczamy. Z tych dzikusów nic nie będzie. Tylko się męczą… 

Florka

Florka chora i dzika, czyli początki…

Leczenie na szczęście się nieco przedłużyło, a dziewczyny siedząc w klatce, pomiędzy kolejnymi wizytami w klinice, miały dużo czasu na przemyślenia. Źle nie karmią, w pupę ciepło, kocyk jest, parę nie najgorszych zabawek; jak będzie poprawa zachowania, to może nawet z klatki wypuszczą.

Jak przemyślały, tak też zrobiły. Dziwne to uczucie, gdy wsuwasz miseczkę do klatki w obawie, czy ręka po wyjęciu będzie miała tyle samo palców co przed, a tu trach! Zaskoczenie! Zamiast zębów – baranek! Od tej pory są miziakami. Taka sytuacja…

Bycie oswojonym kotem, to jednak nie wszystko. Powiedziałabym nawet, że to najmniejszy problem. W sumie, to nawet wolałabym, by były wyłącznie miziakami, ale niestety są pro ludzkie wraz z całym „dobrodziejstwem” ich bogatych osobowości. 

UPODOBANIE DO ZABAW NOCNYCH

Pomieszkujące w domach tymczasowych koty, zazwyczaj po kilku tygodniach przystosowują się do rytmu dobowego, który preferują rezydenci oraz opiekunowie, czyli śpimy w nocy, jemy i bawimy się za dnia. Florki przyjęty system olały i myślę, że osiągną spokój dopiero wraz z dojrzałością płciową i lekką nadwagą. Trzecia w nocy to odpowiedni czas na pościgi, rzucanie zabawkami, turlanie grzechotek, skoki na pełny pęcherz śpiących domowników, polowanie na palce od nóg, o dziwnym zwyczaju monotonnego, wielominutowego stukania sznurkami od rolet w szybę nie wspominając. :/  

3

Akrobacje Florki Bis

O zgrozo, swoim zamiłowaniem do nocnych hałasów zaintrygowały inne koty. Przesypiająca grzecznie do tej pory noc Amelka obecnie preferuje zrzucanie z półek telefonów komórkowych, długopisów i ołówków oraz włączanie z pilota różnych urządzeń elektronicznych. Benia, nie mogąc spokojnie przespać nocy, głośnym darciem (miaukiem tego nazwać nie można) domaga się o 4 nad ranem śniadania, a Rudolf swój rytuał kilkunastominutowych pieszczot przesunął z 6.30 na 5.00.

GUSTA KULINARNE

Florki to koty wszystkożerne, choć mają kilka nietypowych upodobań kulinarnych, które mogą zaskoczyć niejednego znawcę kocich zwyczajów. I nie wiem, który z nich jest bardziej denerwujący. Zamiłowanie do pieczywa okazywane jest bardzo ostentacyjnie. Pociąg do pachnącego chlebka i świeżych bułek jest tak silny, że jakakolwiek próba odebrania kromki bądź wyciągniętego z chlebaka na środek mieszkania całego bochenka jest niemożliwa. Warczenie na miarę dzikiego zwierza jest tak urocze, że odpuszczam, a Florki z dumnie wypiętą piersią wygryzają dziury, tarmoszą i paradują po mieszkaniu z moim niedoszłym posiłkiem. Drugi konik „kulinarny” chyba bardziej behawioralny, związany jest z traumatycznymi przeżyciami z kocięctwa. „Ciamkanie” moich włosów połączone z mocnym ślinotokiem i głośnym mruczeniem, najczęściej w środku nocy. Yucky…

TURECKIE WANY Z PIROMAŃSKIMI CIĄGOTAMI 

Imiona po patronie zobowiązują. Jak się przyszło na świat wśród strażackiej braci, to ogień i woda nie są straszne. Ich fascynacja wodą jest chyba silniejsza niż u tureckiego wana. Uwielbiają moczyć łapy, pić wodę z kranu, umywalki, zlewu, leżeć w mokrej wannie, a potem odciskać na podłodze całego mieszkania mokre łapy. Niezdarne przechadzanie się po rancie wanny przygotowanej do kąpieli, to standardowy rytuał i standardowo kończący się przypadkowym skokiem wraz ze wszystkimi kosmetykami, których kurczowo próbują się złapać przed ostatecznym zanurzeniem. Co dzieje się potem, nie trudno sobie wyobrazić. Wodny armagedon opanowuje całą łazienkę…

Ciągoty Florek do żywego ognia odkryłam nieco później, wraz z nastaniem chłodów. Tealighty, świece, kominki zapachowe, kadzidła pozwalają mi przetrwać jesienno-zimowe wieczory, których nie jestem wielką miłośniczką. Odkąd Florka stopiła sobie wszystkie wibrysy, a Florka Bis zachlapała gorącym woskiem pół ściany w pokoju, zostałam zmuszona nieco rozważniej  planować miejsca, w których stawiam świeczki.  

Florka

O światełka! Trzeba zapolować…

Gdyby Florki potrafiły odpalać zapałki i odkręcać kurki, poważnie bym się obawiała o los swojego mieszkania.

POZA TYM

A tak poza tym, to cudowne kociaki. Uwielbiają się tulić, być noszone na rękach, gadać z człowiekiem, spać. Czasem są naprawdę bardzo grzeczne. Naprawdę…

Florka

Grzeczny kotek…