Felicja, co klapnięte uszko ma

Fela zyskuje przy bliższym poznaniu. Nikt nie interesuje się taką sobie zwykłą, czarną kotką z felernym uszkiem. Ci, co z zupełnie niezrozumiałych mi przyczyn, omijają ją w ogłoszeniach wielkim łukiem, nie wiedzą co tracą. Fela jest super. „Super” to super określenie dla Feli. 🙂 Ma małą główkę, krótki korpus i sporą pupę. Śmiesznie biega na szeroko rozstawionych nóżkach trzęsąc tą pupą podczas biegu. Zazwyczaj w bieganiu się oszczędza. Swoją energię przeznacza tylko do gonitw za piórkiem na patyku. Wtedy daje z siebie wszystko. Są i podskoki, pościgi, drifty, fikolki, napadanie i szarpanie.


Stan mocniejszego ożywienia widoczny jest także podczas „ciasteczek”. Wszelkiego rodzaju ugniatania łapakami robi szybko, bardzo szybko – tak, jakby za pięć minut odjeżdżał jej autobus. Głośno gada i jeszcze głośniej traktorzy, a traktorzy gdy tylko ktoś zainteresowany jej skromną osóbką na nią spojrzy. Volume podkręca przy lekkim dotknięciu, max ustawia, gdy ręka zaczyna głaskać lub drapać. Potem zasypia, ale nie cichnie – pochrapuje słodko, czasem machnie łapami  lub miauknie przez sen.

Taka jest właśnie Fela – sama słodycz.

Reklamy

Metoda małych kroków

Blog zaniedbany, ale mam bardzo poważne wytłumaczenie – ruszyła Fundacja. Oczywiście wrócę i do tego, bo pisanie i dzielenie się tym co widzę i robię sprawia mi ogromną frajdę. Nie odpuszczę, choć nieco zwolnię. 🙂

Rozkręcanie Fundacji pochłania większość mojej energii i pewnie będzie tak jeszcze przez czas jakiś. Mam na głowie więcej obowiązków, więcej pracy, więcej wszystkiego… oprócz czasu oczywiście. 🙂 Mogłoby się wydawać, że powinien też towarzyszyć temu ogromny stres, a tu niespodzianka. Jest tak, jak miałam nadzieję, że będzie – bez chaosu, bez pośpiechu, bez przymusu, bez tarć i krzyków. Jest nas mała grupa, ale każdy wie czego chce i wie co ma robić. No i jeszcze Ci wszyscy życzliwi ludzie bliżej lub dalej, którzy od dawna obserwują naszą pracę i wiedzą, że Miasto Kotów nie spadło z Księżyca, którzy nam kibicują, wspierają słowem i działaniem. Oni są dowodem na to, że warto budować na solidnych fundamentach, firmować sobą to, w co się wierzy w stu procentach, mówić co się myśli, działać bez dysonansu między mową a czynem, wierzyć własnej intuicji…

Wszystko ładnie się układa. Skłamałabym pisząc, że jest idealnie. Nie jest, bo pomaganie jest nieprzewidywalne, koty są nieprzewidywalne, ludzie są nieprzewidywalni, finanse raz są, raz ich nie ma. Stresu też troszkę jest. Na szczęście nie paraliżuje, nie spala, a motywuje i nakręca do dalszego działania. Zobaczymy co będzie dalej…