Pchlarze

Mój tato (skądinąd człowiek bardzo wrażliwy i kochający zwierzęta, sam szalejący na punkcie swojego Fredzia, choć oficjalnie się nie przyznaje, dokarmiający pokaźne stado kaczek na miejskim stawie i mdlejący na widok krwi) podczas złożonej mi dzisiaj wizyty rozejrzał się uważnie po mieszkaniu, po czym zapytał: – To ile tym razem macie tych pchlarzy? :/ Nerwowo zerknęłam w stronę Rudolfa, który jest wielkim miłośnikiem mojego taty, ale na szczęście spał i nie słyszał.

Rodzice już dawno zaakceptowali fakt (choć najwyraźniej nie do końca się z nim pogodzili), że ich córka prowadzi dziwaczną działalność. Zamiast zająć się domem, rodziną, garami, baletami, ewentualnie głodem w Afryce i innymi ważniejszymi rzeczami, zbiera z ulic koty, które robią wszystko by doprowadzić jej mieszkanie do ruiny fizycznej i finansowej.

W takich momentach przypominają mi się fejsbukowe memy, na których prezentowany jest jeden problem z różnych punktów widzenia/siedzenia – rodziny, znajomych, społeczeństwa, mediów itp.

Jak postrzegana jest kociara prowadząca dom tymczasowy? Rozrzut jest spory. Mogę wybierać między rozczochraną czarownicą z obłędem w oczach a „biznesmenem” robiącym interesy na kocich skórkach. Przeanalizowałam sobie wszystkie hipotetyczne możliwości i najbardziej odpowiada mi punkt widzenia moich kotów, mojego męża i mój własny 😀 A inni niech sobie myślą co chcą.

Reklamy

Oj, oj, oj

Oczyska wielkie niczym pięciozłotówki, źrenice rozszerzone do granic możliwości jak po atropinie, czujne uszy i potargane bure futerko – to mój nowiusieńki nabytek, czyli lekko wypłoszona Sówka.

4a

Stresuje się dziewczyna nowym, ale w kącie nie siedzi. Co to, to nie! Od kilku godzin eksploruje mieszkanie, zagląda w każdy kąt. Była już na wszystkich parapetach, na blacie kuchennym, stołach, w kanapie, każdej kuwecie. Nawet sztuczna eustoma została obwąchana. 🙂 Tylko skok na regał zakończył się porażką (bo pupa jednak trochę ciężkawa). A tym ekscytującym wycieczkom po mieszkaniu towarzyszy odrobinę płaczliwe „oj, oj, oj”.

6a

niespodzianka od kury d.

Niewątpliwą nagrodą za adopcję kociaka od naDrapaku, jest sama możliwość obcowania z  tak cudownym zwierzakiem :D, ale przyjemnie jest, gdy wiążą się z tym czasami inne wyróżnienia i atrakcje. Kura d. postanowiła spośród swojej klienteli nadać status wyjątkowych, szczęśliwym opiekunom moich byłych, kocich podopiecznych.

plakat kura d

Dymny Harry

Harry, to kociak z interwencji, którego „życzliwi” mieszkańcy bloku wyrzucili z piwnicy razem z matką zatrzaskując za nimi okienka. Zdesperowana karmicielka szukała pomocy wszędzie, aż w końcu trafiła pocztą „pantoflową” do mnie. 🙂

Efekt jest taki, że Harry, który okazał się zjawiskowej urody wypłoszem trafił  na tymczas, jego dzika mama została upolowana i wysterylizowana, a pod jednym z balkonów, uzgodnionym z mieszkańcami, czeka już na „mamuśkę” buda styropianowa, która doskonale sprawdzi się nawet w ostre mrozy i śnieżne zamiecie.

226668_387752861314767_1470606898_n

2 46093_387752914648095_1290791957_n

541865_388955491194504_1086035293_n

397763_388955474527839_1712619490_n

866_388955437861176_1285174260_n

Harry oczywiście nie wróci na ulicę. Jego socjalizacja idzie opornie, ale są już drobne efekty. Poza tym, jestem przekonana, że przy takiej urodzie, jego chwilowa niechęć do człowieka jest mało znaczącym drobiazgiem 😉

428326_389017587854961_1247931359_n

Dwupaki

Adopcje w tzw. dwupaku, to chyba w działalności domów tymczasowych czy fundacji spore osiągnięcie. Nie jest sztuką „wepchnięcie” dwóch kotów zamiast jednego, ale jest już nią przekonanie potencjalnych opiekunów o słuszności takiej adopcji, o korzyściach płynących i dla domowników, i samych kotów, tak by wychodząc z domu tymczasowego z nowymi „nabytkami” byli przekonani, że decyzja, którą podjęli była wyłącznie ich własną 😉

Nowi opiekunowie Rysia i Tadzia byli „indoktrynowani” na dwóch frontach 🙂 O tym, jak bardzo buraski są ze sobą zżyte i grzechem byłoby je rozdzielać grzmiał, w rozmowie z potencjalnymi opiekunami, ich osobisty weterynarz. Ja grzecznie potakiwałam dodając od siebie zaobserwowane szczegóły tej wielkiej braterskiej miłości.

rysioitadzio

rysioitadzio2

rysioitadzio3

Tłumaczę sobie, że adopcja chłopaków w dwupaku, była zasługą moich niesamowitych umiejętności perswazji oraz rozbudzania empatii. A rzeczywistość jest taka, że Rysio i Tadzio trafili pod strzechy do niepoprawnych kociarzy, co „zjedli zęby” na temacie i od samego początku wiedzieli, że nigdy nie pozwolą na rozdzielenie braci 😀