Listo do mojego kota

„Codziennie obserwuję istotę, którą uważam dla siebie za wzór: mojego kota. Uczę się od niego (choć on o tym nie wie i wcale nie chce mnie pouczać – to ważna różnica!) i stwierdzam ku mojej wielkiej radości, że już bardziej jestem kotem niż kiedyś. Mój nauczyciel leży teraz rozluźniony, zwinięty w kłębek w bujanym fotelu i nie dba wcale o to, ile dla mnie znaczy. Chciałabym być jeszcze bardziej podobna do ciebie:
* Ja nie chcę już analizować i wyjaśniać, lecz po prostu być: jak ty, kiedy wygrzewasz się w słońcu, nie wiedząc nic o prognozie pogody.
* Ja chciałabym z poczuciem bezpieczeństwa zbliżać się do ludzi i móc odchodzić od nich, kiedy nie są dla mnie dobrzy: jak ty, kiedy bez wahania unikasz, faworyzujesz, kochasz, opuszczasz.
* Ja chciałabym potrafić zdobywać sobie czułość i miłość, kiedy ich potrzebuję: jak ty, kiedy delikatnie wskakujesz na moje kolana.
* Ja chciałabym potrafić dyskretnie i nie narzucając „dobrych rad” pocieszać: jak ty, kiedy po prostu przychodzisz do mnie i słuchasz, bo widzisz, że jestem smutna.
* Ja chciałabym potrafić unikać narzucanej mi „miłości” i zbyt wielu roszczeń kierowanych do mnie: jak ty, kiedy spokojnie wstajesz i odchodzisz, jeśli obdarzam cię pieszczotami w nadmiarze.
* Ja chciałabym móc bez poczucia winy wyróżniać i „niesprawiedliwie” dzielić swoje względy: jak ty nocą, kiedy B. wraca do domu, wstajesz z mojego łóżka i idziesz do jej pokoju – nie zastanawiając się, czy nie sprawia mi to przykrości.
* Ja chciałabym móc zawsze przede wszystkim troszczyć się o siebie i siebie uważać za najważniejszą: jak ty, który stale robisz coś tylko dla siebie – i wspaniale jest, kiedy nasze życzenia się zgadzają.
* Ja chciałabym ufać mojej sile i być pewną swoich możliwości: jak ty, który zawsze dobrze oceniasz swój skok i dokładnie wiesz, co jest dla ciebie zbyt niebezpieczne, czego nie osiągniesz.
* Ja chciałabym być uważna i ostrożna, stąpać swoją drogą, niczego nie niszcząc: jak, ty, kiedy spacerujesz po moim pełnym parapecie niczego nie przewracając.
* Ja chciałabym być pełna wdzięku, silna, harmonijna i piękna: jak ty, który nie zastanawiasz się, czy na pewno jesteś bardziej uroczy, piękny…; jak ty, który nie napinasz się, ponieważ na nic nie naciskasz.
* Ja chciałabym radzić sobie przy pomocy mniejszej ilości słów: jak ty, kiedy ufasz temu, że wystarczająco cię lubię, aby zrozumieć cię również bez słów: jak ty, kiedy robisz to, co chcesz, nie pytając o pozwolenie ani nie usprawiedliwiając się.
* Ja chciałabym potrafić głośno domagać się tego, co uważam za swoje prawo: jak ty, kiedy rano domagasz się swojego śniadania.
* Ja chciałabym potrafić głośno się skarżyć, zamiast przyjmować wszystko z westchnieniem: jak ty, kiedy zbyt brudna jest dla ciebie twoja podstawka z piaskiem.
* Ja chciałabym tak po prostu móc kłaść się do łóżek innych ludzi i nie wątpić o mojej wartości, kiedy mnie tam nie chcą: jak ty.
* Ja chciałabym być ciekawa i odważać się na wszystko: jak ty, dla którego nie ma miejsc zbyt ciemnych i zbyt niesamowitych.
* Ja chciałabym w moim otoczeniu odkrywać wciąż nowe zjawiska, ludzi, okazje do radości, partnerów do pieszczot, podniecające sprawy do zbadania i zabawy: jak ty, który nigdy się nie nudzisz.
* Ja chciałabym móc bez ograniczeń oddać się rozkoszy, kiedy dana mi jest miłość: jak ty, który nigdy nie liczysz, ile pieszczot jesteś mi winien, nigdy nie zastanawiasz się czy jutro również będę cię pieścić i jak mógłbyś zdobyć tego gwarancję, co powinieneś w tym celu zrobić i kogo jeszcze oprócz ciebie pieszczę…
* Ja chciałabym pozwolić sobie być próżną i godzinami zajmować się sobą: jak ty, który tak dokładnie i z przyjemnością myjesz się dla siebie.
* Ja chciałabym żyć w zgodzie ze wszystkimi moimi cechami i żadnej się nie wypierać: jak ty, który nigdy nie pytasz sam siebie, czy polowanie na myszy jest moralne; który nie posądzasz się o schizofrenię tylko dlatego, że równocześnie jesteś i delikatny, i okrutny.
* Ja chciałabym trzymać się z dala od obcych spraw i nie zastanawiać się, co jest dla nich dobre: jak ty, który nie zabraniasz mi palenia papierosów czy picia Coca-Coli.
* Ja chciałabym być bezpieczna, nie poddawać się manipulacji ani wychowaniu: jak ty, który chodzisz tylko swoimi drogami, tylko siebie słuchasz, tylko do siebie należysz.
* Ja chciałabym nie pytać innych, co zrobić: jak ty, który nigdy nie wpadłbyś na pomysł, aby zapytać innego kota, co powinieneś robić.
* Ja chciałabym już więcej nie szukać, lecz po prostu żyć: jak ty, który bezczelnie kładziesz się na mojej książce i zakrywasz druk, w którym być może ukrywało się moje zaklęcie i pokazujesz mi: Tu jest życie, teraz!”

Hubertus von Schoenebeck „Kocham siebie takim jakim jestem. Droga od nienawiści, bezsilności i egoizmu ku miłości wobec samego siebie”, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 1994, s. 172 (List Toni z Epilogu)

Reklamy

Gość wigilijny

Trusia, to kolejny nasz tymczasowy nabytek. Trafiła do mnie w ramach roszad wolontariackich na tzw. „doswojenie”. Dziewczynka jest nieco płochliwa, ale to nikogo nie powinno dziwić, zważywszy na to, co przeszła mieszkając na ulicy. Kotka została znaleziona z wyrwanym splotem barkowym i do końca życia będzie miała niesprawną łapkę. Jej to oczywiście w niczym nie przeszkadza. Bawi się, biega, figluje z innymi kotami. Ale nowy opiekun musi być wyjątkowy, bo Trusia jest wyjątkowym kociakiem…

I jest niezwykle urodziwa 🙂

ryzyk-fizyk

Nie mogłam się powstrzymać. Przystrojona choinka ma w sobie taki urok… Zachowałam wszelkie środki ostrożności. Na drzewku nie pojawiły się żadne ozdoby tłukące lub robiące kotu krzywdę.

Nie obyło się bez małych szkód, ale okazuje się, że Kuku nie jest takim rozbójnikiem, za jakiego go uważałam. Straty niewielkie – dwukrotnie wykopana ziemia z doniczki, parę zrzuconych aniołków, rozsypane igły. Widok cudnej choinki i uśmiechniętego Kuku – bezcenne 😀

No i aby tradycji wigilijnej stało się zadość pojawił się niespodziewany gość 🙂 Ale o tym innym razem…

Mitoobalacz – Part 1

Rwę włosy z głowy, gdy po raz kolejny docierają do mnie „kosmiczne” opinie na temat kotów, ich zdrowia, zwyczajów, charakteru. Zaprowadzam zdesperowana „Koci mitoobalacz” rozpoczynając od tych najłagodniejszych przypadków i terminów 🙂

Wychowanie

– My to byśmy chcieli takiego malutkiego kociaczka, takiego, którego można jeszcze sobie wychować – pada po drugiej stronie słuchawki pobożne życzenie potencjalnego domu stałego.

Cóż… jeśli komuś się wydaje, że kota można wychować, to polecam psa. Tresura czy wychowywanie w domu, gdzie mieszka kot działa wyłącznie w drugą stronę. Odpowiedniego wychowania potrzebują jedynie domownicy kota posiadający lub posiadać pragnący.

Uwaga, uwaga!

Achtung, achtung! Внимание, bнимание! Caution, caution! Attenzione, attenzione! Niniejsze ogłoszenie…

„LOLO
Lolo to czteromiesięczna, bura perełka wśród kotów. Początkowo był nieco melancholijny i przesadnie spokojny. Być może spowodowane to było zmianą miejsca, stresem, nie wiadomo. Reklamowałam go jako rozważnego, mądrego kociaka, a to niestety nie było rozważne z mojej trony 🙂  Rozważne kocięta w naturze się po prostu nie zdarzają.
Lolek to mały rozrabiaka, złodziej i prowodyr wszelkich niecnych występków. Pokazuje innym kotom, jak zabrać, jak zepsuć, jak nabroić, po czym pierwszy ucieka z miejsca zbrodni 😉
Długo się jednak na niego gniewać nie można, bo Lolek to „pies na człowieka” 🙂 Kocha ludzkie kolana bardziej niż rozrabianie i jeśli tylko da mu się taką możliwość, to spędzi na nich całe swoje życie, fikając przy tym koziołki i mrucząc.
Ma dobry apetyt, a o jedzenie dopomina się głośnym… skrzeczeniem.

Jest odrobaczony i odpchlony. Posiada książeczkę zdrowia. Bezbłędnie korzysta z kuwety.”

…jest nieaktualne 🙂 Loluś jest już w swoim domu 😀

Jest mi smutno i cieszę się jednocześnie. Nikt jednak chyba tak nie cieszy się, jak ośmioletnia Nikola, która czekała na Lola od ośmiu lat…

Kiermasze, jarmarki, kwesty i zbiórki…

Kocie kiermasze w Spirali, to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim przyjemne spędzenie wieczoru, w doborowym towarzystwie, przy porządnej muzyce i wyśmienitych smakołykach naznoszonych przez piotrkowski oddział Kociej Mamy 🙂

Tym razem trochę inna formuła.
Oczywiście kiermasz obowiązkowo będzie, zbiórka karmy dla bezdomniaków też, a dodatkowo – pokaz rękodzielniczy (szumnie i na wyrost nazwany warsztatami). Po prostu, każdy, kto będzie chciał, nauczy się robić bombkę „karczochową”, a biletem wstępu będzie kocia karma 🙂

Nie wiem, czy powinnam zdradzać szczegóły, ale podobno będą babeczki piernikowo-miodowe… mniam. Mnie nie może tam zabraknąć.